W ciągu ostatnich dni przemoc weszła do kilku polskich szkół. 7 października 2026 r. w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce 19-letni uczeń zaatakował nożem pięcioro uczniów i dwoje nauczycieli, a już poza szkołą – dwie osoby postronne. Dzień później w Szkole Podstawowej w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem 15-letni były uczeń śmiertelnie ranił 37-letnią pracownicę szkoły, matkę dwojga dzieci. Nauczycielka i dyrektor, którzy próbowali ją obronić, również zostali ranni. 10 października w szkole policealnej w Warszawie 21-latka rzuciła się z nożem na trzy osoby; napastniczkę obezwładnił pracownik placówki.
W tym samym czasie w dwóch innych miejscach tragedii udało się zapobiec. Pod koniec września policja zatrzymała 13-latka z województwa kujawsko-pomorskiego, który planował użyć noża w swojej szkole i nosił go w szkolnym plecaku. 7 października w Sierpcu uczniowie powiedzieli nauczycielowi, że ich kolega zapowiada „zrobienie czegoś złego w szkole”. Nauczyciel zawiadomił policję, która jeszcze tego dnia zatrzymała 17-latka z dwoma nożami.
Rodzinie i bliskim zamordowanej pracownicy szkoły składamy najgłębsze wyrazy współczucia. Wszystkim rannym, ich rodzinom oraz społecznościom szkół w Ostrołęce i Leszczydole-Nowinach życzymy sił i deklarujemy wsparcie.
Jako sieć ponad 90 organizacji społecznych pracujących codziennie ze szkołami zabieramy dziś głos, bo sytuacja jest wyjątkowa. Wspieramy prewencyjne i kontrolne działania służb państwowych, która zwiększają bezpieczeństwo i dzięki którym udało się zapobiec następnym tragediom. Policjanci w dalszym ciągu całodobowo monitorują sieć, pilnują szkół i reagują na każde zgłoszenie. Jesteśmy jednak przekonani, że bezpieczeństwa szkół nie zagwarantują same policyjne patrole. Zapewnić je może szkoła, w której uczennice i uczniowie są ze sobą i z nauczycielami w dobrych relacjach, mają komu powiedzieć, że dzieje się coś złego – a dorośli wiedzą, co z tą informacją zrobić.
Diagnoza: to nie jest seria przypadków
Każdy z tych przypadków ma własną historię, którą wyjaśniają służby. Razem układają się jednak w obraz, którego nie wolno zbagatelizować.
Sprawcami są młodzi ludzie związani ze szkołą: obecni lub byli uczniowie w wieku 13–21 lat. Zagrożenie przychodzi z wnętrza społeczności szkolnej, a nie z zewnątrz.
Ważną rolę odgrywa internet. Policja sprawdza, czy sprawcy nie inspirowali się nagraniami i wezwaniami w sieci. 15-latek spod Wyszkowa miał na kasku kamerę i chciał nagrać całe zdarzenie. 13-latek z Kujaw był aktywny na forach z treściami faszystowskimi, a sygnał o nim przyszedł do polskiej policji przez Interpol.
Sygnały ostrzegawcze często są widoczne wcześniej. W Sierpcu chłopak mówił o swoich zamiarach rówieśnikom. Amerykańskie analizy kilkudziesięciu udaremnionych zamachów na szkoły pokazują to samo: najlepiej ostrzegawcze zachowania dostrzegają koledzy i koleżanki, a przemoc w szkole da się powstrzymać, jeśli ktoś te sygnały zauważy i zareaguje.
Polska szkoła ma słabe zaplecze relacyjne. W PISA 2022 tylko 57% uważało, że nauczycielom zależy na ich samopoczuciu (średnio w UE 73%). Nie mówimy tego, by obwiniać nauczycieli, którzy pracują pod presją wielu sprzecznych oczekiwań i którym też często brakuje wsparcia w codziennej pracy z młodymi ludźmi i ich problemami. Mówimy to, bo młody człowiek, który nie czuje się w szkole u siebie, rzadziej powie dorosłemu, że dzieje się coś złego.
Brakuje wsparcia specjalistów. NIK w 2023 r. wskazała na powszechne braki w obsadzie specjalistów w szkołach, a psycholodzy często dzielą etaty między kilka placówek i nie są dostępni codziennie. Szkoły nie mają też jednolitej procedury postępowania, gdy uczeń zapowiada przemoc.
Nauczyciele są przeciążeni. W TALIS 2024 dobrostan społeczno-emocjonalny uczniów był dla 42% polskich nauczycieli źródłem silnego stresu. Od nauczycielek i nauczycieli oczekuje się coraz więcej, a narzędzi i wsparcia nie przybywa.
Dziękujemy tym, którzy nie odwrócili wzroku
Dyrektorowi i nauczycielowi szkoły w Leszczydole-Nowinach, którzy ryzykując własne życie stanęli w obronie zaatakowanej pracownicy szkoły. Pracownikowi szkoły przy ul. Mińskiej w Warszawie, który obezwładnił napastniczkę. Nauczycielkom i nauczycielom w Ostrołęce i uczniom, którzy zostali ranni. Wszystkim, którzy w tych chwilach pomagali innym. Wszystkim dyrektorkom, dyrektorom i pracownikom szkół, którzy w ostatnich dniach uspokajali dzieci i rodziców, rozmawiali z uczniami i robili wszystko, by w następnych dniach szkoła mogła być znowu bezpiecznym miejscem.
Szczególnie dziękujemy uczniom ze szkoły w Sierpcu. Kiedy usłyszeli od kolegi zapowiedź przemocy, nie zbyli jej żartem i nie uznali, że „to nie ich sprawa”. Powiedzieli o tym nauczycielowi. Nauczyciel potraktował ich słowa poważnie i od razu zawiadomił policję, a policja zareagowała błyskawicznie. To jest dokładnie ten łańcuch zaufania, który ratuje życie: młody człowiek, który wie, że może zgłosić problem, i dorosły, który wie, co z tą informacją zrobić. Chcemy, by taka reakcja była w każdej polskiej szkole normą, a nie szczęśliwym wyjątkiem.
Policyjne patrole to za mało
Rozumiemy decyzję o wzmocnieniu patroli policji przy szkołach i obecności policjantów w budynkach w porozumieniu z dyrekcją. Wspieramy prewencyjne działania policji i innych służb w sytuacji kryzysowej i rosnącym zagrożeniu działaniami dywersyjnymi adresowanymi m. in. do młodocianych, z inspiracji środowisk przestępczych w sieci (tzw. VAAS – violence as a service), być może także spoza Polski. W pierwszych dniach po tragedii może ona dać poczucie bezpieczeństwa i zniechęcić naśladowców. Według Komendy Głównej Policji w ciągu trzech dni, do 12 października, funkcjonariusze przeprowadzili blisko 80 tys. kontroli w placówkach oświatowych, zatrzymali 135 osób, w większości w wieku 13–19 lat, i zabezpieczyli ponad 100 niebezpiecznych przedmiotów: noże, maczety, zaostrzone narzędzia, śrubokręty, młotki, a nawet butelki z benzyną. Wiele z tych spraw zaczęło się od gróźb publikowanych w sieci. Dobrze też, że MEN i MSWiA zapowiedziały poradniki i spotkania o procedurach bezpieczeństwa w każdej szkole.
Patrol nie usłyszy jednak tego, co 17-latek z Sierpca mówił kolegom. Nie zauważy ucznia, który od miesięcy jest samotny, upokarzany albo zanurza się w internetowych treściach gloryfikujących przemoc. Wszystkie te zdarzenia zaczęły się długo przed tragicznym dniem. Szkoła zamieniona w twierdzę, z policjantem przy wejściu i kontrolą plecaków, może też podważyć to, co chroni najskuteczniej: zaufanie uczniów do dorosłych. Dlatego obok działań doraźnych potrzebne są rozwiązania systemowe, które zadziałają wcześniej, niż będzie potrzebna interwencja policji.
Czego potrzebujemy: dziewięć działań systemowych
- Procedura reagowania na sygnały zagrożenia w każdej szkole. Każda szkoła powinna wiedzieć, co robić, gdy uczeń zapowiada przemoc, interesuje się zamachami i ich sprawcami albo nagle zmienia zachowanie. Proponujemy ogólnopolski standard oceny zagrożenia, wzorowany na sprawdzonych modelach zagranicznych: mały zespół w szkole lub powiecie (dyrekcja, pedagog lub psycholog, wychowawca, w razie potrzeby poradnia i policja), który szybko ocenia sytuację i obejmuje ucznia pomocą. Celem nie jest kara ani usunięcie ucznia ze szkoły, bo to samo nie eliminuje zagrożenia, tylko zatrzymanie spirali, zanim dojdzie do tragedii.
- Bezpieczne kanały zgłaszania i edukacja świadków. Uczniowie i uczennice muszą wiedzieć, że powiedzenie dorosłemu o zapowiedzi przemocy to nie donosicielstwo, tylko ochrona życia, także życia kolegi. Potrzebne są zaufane osoby w szkole, możliwość anonimowego zgłoszenia oraz zajęcia o tym, jak reagować jako świadek przemocy.
- Specjaliści na co dzień, nie od święta. Psycholog i pedagog specjalny powinni być w szkole dostępni codziennie, a nie dzielić etat między kilka placówek. Potrzebna jest też szybka ścieżka do pomocy psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży w sytuacji zagrożenia oraz interwencja kryzysowa dla poszkodowanych, świadków i całych społeczności szkolnych po takich zdarzeniach, włącznie z nauczycielami i pracownikami szkół.
- Relacje jako profilaktyka. Najlepiej chroni szkoła, w której każdy uczeń ma przynajmniej jednego dorosłego, któremu ufa. Potrzebny jest czas wychowawcy na rozmowy z uczniami, mniej biurokracji, sprawdzone programy przeciwdziałania przemocy rówieśniczej i wsparcie dla szkół w budowaniu klimatu, w którym nikt nie jest wykluczony. Reforma Kompas Jutra, która deklaruje nacisk na dobrostan i relacje, powinna dostać na to realne zasoby.
- Odpowiedzialność platform internetowych. Treści gloryfikujące przemoc i jej sprawców, „wyzwania” nawołujące do przemocy i fora radykalizujące nastolatków muszą być szybko usuwane. Oczekujemy pełnego wykorzystania narzędzi Aktu o usługach cyfrowych (DSA) i współpracy państwa z platformami, z zachowaniem gwarancji proceduralnych, a także powszechnej edukacji medialnej dla uczniów i rodziców.
- Przygotowanie i ochrona dyrektorów, nauczycieli i pracowników szkół. Szkolenia z rozpoznawania sygnałów ostrzegawczych, deeskalacji i postępowania w sytuacji zagrożenia powinny obejmować również pracowników administracji i obsługi, którzy jak w Leszczydole-Nowinach bywają pierwszymi osobami na drodze napastnika. Osoby, które interweniują, potrzebują pewności wsparcia prawnego i psychologicznego.
- Odpowiedzialne relacjonowanie. Apelujemy do mediów i użytkowników sieci, by nie nadawać sprawcom rozgłosu, nie publikować ich nagrań i wizerunków i nie opisywać szczegółowo metod. Rozgłos jest dla potencjalnych naśladowców nagrodą. Apelujemy też do wszystkich, a szczególnie do mediów, by nie rozpowszechniać niesprawdzonych informacji, plotek i dezinformacji, takich jak krążące w sieci pogłoski o tzw. „krwawym piątku”. Każda taka wiadomość nakręca lęk dzieci, rodziców i nauczycieli i może podsuwać pomysły naśladowcom. Korzystajmy z komunikatów policji, szkół i kuratoriów oświaty.
- Wiedza zamiast domysłów. Każde zdarzenie, także udaremnione, powinno być analizowane przez niezależny zespół pod kątem tego, jakie sygnały były widoczne i co zadziałało. Potrzebny jest też system zbierania danych o przemocy w szkołach i badanie relacji w polskich klasach, które pokaże, co realnie chroni uczniów.
- Rodzice jako partnerzy szkoły. Rodzice często pierwsi widzą, że z dzieckiem dzieje się coś niepokojącego: wycofanie, nagła agresja, fascynacja przemocą w sieci. Potrzebują wiedzy, jak rozpoznawać takie sygnały i jak rozmawiać z dzieckiem o tym, co ogląda w internecie, a także łatwego dostępu do bezpłatnych konsultacji w poradniach psychologiczno-pedagogicznych, bez wielomiesięcznych kolejek. Szkoły powinny jasno informować rodziców o swoich procedurach bezpieczeństwa i o tym, do kogo zgłosić niepokój. Rodzice muszą też mieć pewność, że ich zgłoszenie zostanie potraktowane poważnie i zakończy się pomocą dla dziecka, a nie jego napiętnowaniem.
Do rodziców
Wiemy, że po tych wydarzeniach wielu z Was boi się o swoje dzieci. Rozmawiajcie z nimi spokojnie o tym, co się stało, i pytajcie, jak się czują, bez straszenia i bez bagatelizowania ich lęku. Interesujcie się tym, co dzieci robią i oglądają w sieci, i zachęcajcie je, by mówiły Wam lub zaufanemu nauczycielowi, jeśli ktoś zapowiada przemoc albo publikuje niepokojące treści. Taka rozmowa to nie donos, tylko troska o bezpieczeństwo wszystkich.
Jeśli niepokoi Was zachowanie Waszego dziecka lub jego rówieśników, nie zostawajcie z tym sami: porozmawiajcie z wychowawcą, pedagogiem lub psychologiem szkolnym. Bezpłatną pomoc oferują też Telefon dla rodziców i nauczycieli w sprawie bezpieczeństwa dzieci (800 100 100) oraz Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży (116 111).
Nie patrzmy w bok
Sieć SOS dla Edukacji prowadzi kampanię „Nie patrzmy w bok” przeciw hejtowi, wykluczeniu i przemocy wobec uczniów z Ukrainy. Jej sednem jest to samo, co zadziałało w Sierpcu: uważność i mądra oraz szybka reakcja rówieśników i dorosłych. Przygotowaliśmy plakat dla nauczycieli z sześcioma zasadami reagowania, plakat dla uczniów z pięcioma krokami świadka oraz scenariusze godzin wychowawczych dla trzech etapów edukacji. To kultura szkoły, którą współtworzy dyrekcja, decyduje o tym, czy uczennice i uczniowie czują się współodpowiedzialni za to co się dzieje w szkole, czy reagują na sygnały ostrzegawcze, czy zgłaszają je wychowawcom i innym nauczycielom.
Bezpieczna szkoła to nie twierdza, tylko wspólnota, w której nikt nie patrzy w bok. Zbudujmy ją razem.
Zespół SOS dla Edukacji
