Dialog światopoglądowy, a nie monolog. Debaty i rozmowy o wartościach i wizjach świata – z przestrzenią na różnice zdań i kontrowersje. Szkoła z edukacją polityczną, ale bez indoktrynacji i partyjnych ideologii. Niezależność programowa i dydaktyczna, także od władz lokalnych.


Co to oznacza

Szkoła to miejsce otwarte na dialog światopoglądowy. Nie głosi jedynie słusznych ideologii, stawia na wymianę idei, wartości i ludzkich doświadczeń.

Szkoła nie może być narzędziem żadnej władzy w walce światopoglądowej. To zresztą w spolaryzowanym społeczeństwie prowadzi do tego, że co kilka lat zmienia się dominujący przekaz. Narzucanie podejścia ideologicznego (np. w ramach przedmiotu historia i teraźniejszość) skutkuje tzw. efektem mrożącym: nauczyciele i nauczycielki – nie tylko historii i wiedzy o społeczeństwie – na wyrost pilnują się, by nie powiedzieć czegoś, co nie spodoba się oświatowym władzom.

Tymczasem szkoła XXI wieku powinna prowadzić prawdziwą edukację polityczną – rozmowę o dobrym rządzeniu, wartościach i priorytetach, ale też o wyborach, sukcesach i błędach władz czy o obywatelskim zaangażowaniu. Być bezpiecznym miejscem debat, także na kontrowersyjne i trudne tematy, w ramach wyznaczonych przez Konstytucję RP, deklaracje oraz konwencje o prawach człowieka i prawach dziecka, których Polska jest sygnatariuszką.

Szkoła nie powinna unikać sporów ideowych, a nawet politycznych, ale nie może być upartyjniona. Indoktrynacja zaburza proces uczenia i wychowania, jest też stratą czasu i środków finansowych (także dlatego, że zwykle jest nieskuteczna). Innym efektem kontroli światopoglądowej jest utrudnianie współpracy z organizacjami społecznymi, co dzieje się ze szkodą dla dzieci i nauczycieli. Ustawa, która miała zwiększyć kontrolę kuratorów nad szkołami, została wprawdzie zawetowana przez Prezydenta RP, ale słyszymy zapowiedzi, że projekt może wrócić.

Niezależność od władz centralnych, a także lokalnych powinna być monitorowana i egzekwowana na co dzień przez dyrektorów i dyrektorki, nauczycieli i nauczycielki, rodziców, a nawet samych młodych ludzi.