Nauczyciele pracują na rezerwach. Nowe badanie pokazuje, że problem jest systemowy

Połowa nauczycielek i nauczycieli w Polsce funkcjonuje w stanie wysokiego lub bardzo wysokiego przeciążenia stresem. To nie trudne zachowania uczniów odbierają im siły – to system, w którym pracują. Takie wnioski płyną z ogólnopolskiego badania ryzyka psychologicznego i stresu w zawodzie nauczyciela, przeprowadzonego na zlecenie ZNP przez zespół badaczek z Uniwersytetu Warszawskiego. Rozmawiamy o nim z prof. Małgorzatą Żytko, która kierowała badaniem.

Co wiemy

Badanie objęło blisko 1800 osób z 200 publicznych placówek, od przedszkoli po szkoły branżowe. To nie była sama ankieta: zespół przeprowadził 46 indywidualnych wywiadów, cztery wywiady fokusowe, a dziesięcioro nauczycieli przez miesiąc prowadziło dzienniczki obciążeń. Raport ma ponad 100 stron.

Liczby są alarmujące. 50% nauczycieli doświadcza wysokiego lub bardzo wysokiego poziomu skumulowanego stresu, a tylko 18% deklaruje niski poziom obciążenia. 60% cierpi na silne dolegliwości somatyczne – bezsenność, przewlekłe bóle, wyczerpanie. 82% czuje zmęczenie jeszcze przed wyjściem do pracy. 

Jednocześnie, i to zaskakuje, nauczyciele pozostają zaangażowani i widzą sens w pracy z dziećmi. Ponad 70% czerpie satysfakcję z efektów swojej pracy. Prof. Żytko nazywa to „pracą na rezerwach”: to grupa pasjonatów, którzy funkcjonują na resztkach odporności psychicznej i fizycznej. 

Skąd bierze się przeciążenie

Zespół wyodrębnił pięć grup czynników stresogennych i uszeregował je według uciążliwości. Na pierwszym miejscu znalazły się czynniki systemowe, dalej: współpraca z rodzicami, warunki organizacyjne pracy, relacje z uczniami i relacje wewnątrz szkoły. W rankingu 20 najsilniejszych stresorów aż 13 ma charakter systemowy. 

Najczęściej wskazywane bariery to zbyt niskie wynagrodzenie, chaos legislacyjny (zmiany wprowadzane nagle, często w wakacje) i brak długofalowej polityki oświatowej. Do tego dochodzi „smycz elektroniczna” – dziennik i komunikatory, które przenoszą pracę do domu i zacierają granicę między życiem zawodowym a prywatnym.

To zmienia sposób myślenia o wsparciu. Jak mówi prof. Żytko: dotąd odpowiedzialność za wytrzymanie w systemie przerzucano na samych nauczycieli – „wzmacniajcie odporność, chodźcie na szkolenia”. Badanie pokazuje, że przyczyny leżą w systemie, więc i rozwiązania muszą być systemowe.

Co pomaga zostać w zawodzie

Około 28% badanych nie chce zmieniać miejsca pracy. Co ich trzyma? Poczucie sprawczości i realnego wpływu na to, co dzieje się w szkole, poczucie wspólnoty w zespole oraz dyrektor, który buduje kulturę wsparcia i potrafi mediować – zwłaszcza w relacjach z rodzicami. Kameralne środowisko sprzyja tym relacjom; w dużej szkole, gdzie nauczyciel bywa „przechodniem” między placówkami, jest o to trudniej.

Co proponujemy

Prof. Żytko wskazuje, że zmiany trzeba zacząć od jakości kształcenia nauczycieli, nie tylko od podstawy programowej. Stąd program Mistrzowskich Praktyk, pilotaż budowany na uniwersytetach w Warszawie, Krakowie i Rzeszowie, przy wsparciu Fundacji SOS dla Edukacji, oparty na porozumieniu MEN, MNiSW i samorządów. Chodzi o pogłębiony mentoring i włączenie doświadczonych praktyków do kształcenia przyszłych nauczycieli.

W rozmowie wracają też inne rekomendacje: samorząd zawodowy nauczycieli jako reprezentacja i integracja środowiska, ograniczenie czasu dostępności w dzienniku elektronicznym, ciche miejsce do pracy w szkole oraz gwarantowane wsparcie psychologiczne – dostępne wtedy, gdy jest potrzebne, a nie kolejne szkolenie.

Pełny raport, prezentację wyników i materiały prasowe znajdziesz na stronie ZNP: Wyniki ogólnopolskiego badania nt. ryzyka psychologicznego i stresu w zawodzie nauczyciela.

Przejdź do treści